Na naszym blogu gościmy dziś Olwię z profilu @wędrówkizpsem, której pasja do pieszych wędrówek z dwoma border collie zaowocowała mnóstwem praktycznych doświadczeń. W swojej najnowszej relacji dzieli się spostrzeżeniami na temat sprzętu, który naprawdę robi różnicę podczas biwaków – od namiotu po puchowe śpiwory. Przeczytajcie, jak Vinger II i śpiwory Nordkapp zmieniły jej noclegi pod gwiazdami w komfortowe i bezstresowe doświadczenie, nawet przy dwóch energicznych psach w zestawie.
„Wiele razy słyszałam frazes „sprzęt ma znaczenie” i równie często to ignorowałam.. Aż do czasu naszego feralnego wyjazdu na przedłużony weekend majowy do Słowenii. Siedem nocy w namiocie (ja, mąż i dwa border collie) wystarczyło, by śmiertelnie obrazić się na namiot… ale tylko na chwilę.
Bo prawda jest taka, że sprzęt naprawdę ma ogromne znaczenie – szczególnie ten, który ma zapewnić komfortowy sen. A ja, choć łatwo się obrażam, jeszcze szybciej się przekonuję, więc na kolejny wyjazd wyruszyłam już z namiotem Vinger II od Fjord Nansen.
Podczas pieszych wędrówek waga sprzętu to klucz – wszystko niesiesz na własnych plecach. Ten model waży zaledwie 3,15 kg, a mimo to pomieści dwie dorosłe osoby i dwa średniej wielkości psy. Jego konstrukcja to kolejny plus: można go rozłożyć bez tropiku, by nocą oglądać gwiazdy, i – co ważne – także bez śledzi. Podłoga wykonana jest z wytrzymałej tkaniny odpornej na psie pazury, co w naszym przypadku jest absolutnym „must have”, bo Bona i Cola zawsze wędrują z nami.
Cały biwak dopełniały puchowe śpiwory Nordkapp. Idealne na letnie noce, z opcją otwarcia tzw. footboxa, by w cieplejsze wieczory chłodzić się przez stopy. Zawsze zabieramy dwa śpiwory – jeden dla mnie, drugi dla Maksa – ale okazało się, że nasza Bona też ma słabość do luksusu i chętnie spałaby sama, otulona lekkim puchem. Śpiwór Nordkapp zajmuje na tyle mało miejsca, że nawet dodatkowy dla psa zmieści mi się do plecaka.
Jeśli kiedykolwiek znowu przyjdzie mi do głowy myśl, że sprzęt nie ma znaczenia, wystarczy, że przypomnę sobie tamten wyjazd do Słowenii i porównam go z noclegiem w Vinger II nad jeziorem. Różnica? Niebo a ziemia.
W takim namiocie mogę spać nawet częściej – i to z przyjemnością.”
-Oliwia